Strona główna Holandia Polakowi z Rotterdamu skradziono 2 rowery, po 2 dniach zaprowadził sprawcę na...

Polakowi z Rotterdamu skradziono 2 rowery, po 2 dniach zaprowadził sprawcę na komisariat!

4145
0
PODZIEL SIĘ
Foto. Pixabay

Miniony weekend minął pewnemu Polakowi niczym scenariusz filmu kryminalnego. W piątek rano (06-04-2018) z piwnicy jego domu, nieznani sprawcy ukradli 2 nowiutkie rowery górskie.

Przy okazji włamywacze ukradli również szereg innych rzeczy z sąsiednich piwnic (rowery, elektronarzędzia, itp). Uciekli dopiero, gdy okazało się, że w jednej z piwnic do której się włamali spał człowiek. Mężczyzna ten po przebudzeniu, widząc intruzów z łupami zaczął krzyczeć i spłoszył złodziei, którzy ratowali się ucieczką.

Niestety wśród łupów, które zabrali ze sobą, były 2 rowery bohatera naszego artykułu.
Pan Szymon udał się na policję, gdzie składając zeznania w tej sprawie spędził kilka godzin. Po powrocie do domu, nie chcąc pogodzić się ze stratą postanowił działać. Wspólnie z koleżanką zamieścili na Facebookowej grupie polonijnej informację o kradzieży rowerów wraz ze zdjęciami oraz opisem rowerów. Jeden z naszych redakcyjnych kolegów natknął się na tą informację na facebooku i po kilku minutach odnalazł rowery na portalu aukcyjnym: marktplaats. Po przekazaniu tych wieści koleżance pana Szymona, ten udaje się z powrotem na policję z numerem telefonu oraz profilem sprzedawcy z portalu. Niezależnie od tego, znajomi pana Szymona kontaktują się ze sprzedawcą z zamiarem kupna rowerów.
Policja nie chce zbytnio pomóc panu Szymonowi, tłumacząc się procedurami, nie podejmuje żadnych działań (tak to przynajmniej wygląda).

Kolejny dzień, sobota (07-04-2018).

Znajomi pana Szymona z grupy motocyklowej, z Rotterdamu organizują prowokację, tzw zakup kontrolowany. Jest z tym mały problem bo sprzedawca widząc jakim zainteresowaniem cieszą się rowery na marktplaats postanowił zmienić reguły gry. Skasował aukcję i wystawił rowery do sprzedania ze sztywną ceną 300€/szt. Na szczęście autorom prowokacji udaje się dojść ze sprzedawcą do porozumienia i umawiają się na niedzielę na zakup rowerów.

Finał, niedziela (08-04-2018).

Około południa znajomi pana Szymona stawiają się na umówione spotkanie na jednym z osiedli w centrum Rotterdamu, na miejscu okazuje się, że to naprawdę te rowery. Pod pretekstem sprawdzenia przerzutek i hamulców wyciągają rowery z mieszkania. Przed domem czaka na nich pan Szymon wraz koleżanką oraz znajomymi z grupy motocyklowej. Nieuczciwy sprzedawca zaczyna rozumieć sytuację w której się znalazł, wywiązuje się szamotanina. Jednak sprzedawca nie ma najmniejszych szans, wstawiają się za nim, wprawdzie okoliczni mieszkańcy, jednak widząc argumenty pana Szymona (pełną dokumentację rowerów, oraz np klucze do zamykań), odpuszczają stwierdzając, że jest złodziejem lub paserem. Jako, że całe to wydarzenie ma miejsce w niedzielę około południa i wzbudziło szeroką uwagę okolicznych mieszkańców, pan Szymon decyduje się na zabranie sprzedawcy na komisariat policji.
Sprzedawca do samego końca twierdził, że rowerów nie ukradł, tylko kupił je po okazyjnej cenie od jakichś pijaczków. Jego sprawą zajmie się teraz prokurator. Natomiast bohater naszej opowieści (pan Szymon), udowodnił wszystkim, że również Polacy potrafią zebrać się w grupę i wspólnie przeprowadzić akcję, której nie chciała podjąć się nawet policja w Rotterdamie.

Policjanci przestrzegają jednak przed takimi prowokacjami, wskazując, że coraz częściej przestępcy używają broni palnej i tego typu akcje niosą za sobą śmiertelne zagrożenie.
Mimo to, panu Szymonowi pogratulowali i, co najważniejsze: oddali rowery.

Przyznacie, że historia tych rowerów jest naprawdę niesamowita? Chciało by się ją krótko spuentować: BRAWO MY!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ